sobota, 9 czerwca 2012

Psychiatra Boga - Michael Adamse

Psychiatra Boga - Michael Adamse



Uznany, długoletni psychiatra i pacjent podający się za… Boga. Oto bohaterowi książki, którą połknęłam w kilka godzin. I gdyby nie mecz siatkówki, który jak zawsze pochłonął mnie bez reszty, książkę skończyłabym jeszcze wcześniej. Jest cieniutka, czyta się ją szybko, łatwo i przyjemnie.
Richard, znany i lubiany psychoterapeuta pewnego dnia otrzymuje telefon. O pomoc prosi go Gabriel, mężczyzna, który potrzebuje ulgi. Uparcie twierdzi, że jest Stwórcą, a jego problemem jest fakt, że cierpi. Boli go los ludzi, którym wbrew wszelkim naszym wyobrażeniom nie jest w stanie pomóc tak jak by tego pragnął. Richard, chcąc nie chcąc prowadzi serią dziesięciu spotkań, które mają przynieść Bogu… ulgę.
Książka, a właściwie książeczka nie jest taka znowu łatwa w przekazie, jak mogłoby nam się początkowo wydawać. Do jej przeczytania skusił mnie tytuł. Zaintrygował mnie i nie powiem, byłam pewna, że nico się pośmieję czytając tę konkretną pozycję. I były takie momenty. Ogólnie jednak, książka zmusza do refleksji. Autor przedstawiając postać Boga, zadaje nam pytanie, w co właściwie wierzymy. W ideał bez wad… Bóstwo, które przecież może wszystko… Które stworzyło świat, a teraz, mimo swojej wszechwładzy pozwala na ludzkie cierpienie… Co jednak jeśli Bóg jest tylko…. Człowiekiem? Bo taki właśnie jest książkowy Bóg. Ma swoje słabości i niedociągnięcia. Czytając, korygujesz własne poglądy. Zastanawiasz się, czy to co czytasz, nie może być aby prawdą. Oczywiście, jeśli wierzysz wystarczająco mocno, książka nie zrobi na tobie wielkiego wrażenia. Wielu czytających tę książkę może nie zgodzić się z poglądami, jakie zostały w niej zawarte, ale i nie musi tego robić. To tylko teoria. Warto się z nią jednak zapoznać. Spojrzeć na sprawę Boga z nieco innej strony… Mnie osobiście, jeśli wolno mi wyrazić swoje zdanie, taki obraz jak najbardziej odpowiada. W zasadzie zawsze uważałam, że po to Bóg dał nam wolną wolę, byśmy z niej korzystali…. Polecam na wolny dzień, z dala od Euro J

piątek, 8 czerwca 2012

Krzysztof Kotowski - NIEPAMIĘĆ

No to zaczynamy...


KRZYSZTOF KOTOWSTKI "NIEPAMIĘĆ"


To kolejna już książka pana Kotowskiego po którą sięgnęłam w swojej czytelniczej karierze i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że po raz kolejny nie żałuję.

Bohaterem jest Patryk, policjant, który przeżył próbę samobójczą i co tu dużo mówić, nie jest przyjaźnie nastawiony do świata. Poznajemy go w momencie, gdy prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia staruszki. I nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby autorem Niepamięci nie był Krzysztof Kotowski... Historię opowiada nam duch. Mąż Anny, starszej pani, która pomaga Patrykowi w dojściu do prawdy, która okazuje się trudna do przyjęcia nie tylko dla Patryka, ale i chyba nawet czytelnika...
Nie będę opowiadać treści, bo według mnie to co napisałam w zupełności wystarczy. Opis na tylnej okładce jest dostatecznie dobry, by zachęcić czytelnika do sięgnięcia po tę, a nie inną lekturę. Natomiast co się tyczy moich wrażeń... Kotowskiego lubię i nie ukrywam tego. Podoba mi się jego styl i ta prosta niesamowitość jego opowieści. Wiadomo, że sięgając po książkę tego autora spotka nas na kartkach powieści coś niezwykłego i niemożliwego. Trudnego do pojęcia. Podobnie było tutaj. Bo jak to możliwe, że staruszka nie dość, że nie istnieje to jeszcze nieoczekiwanie młodnieje i podaje się za własną wnuczkę? Autor momentami może przesadził z niezwykłością pewnych zjawisk, ale równocześnie opowiada nam o ważnych i bolesnych rzeczach, które działy się w rzeczywistości i w większym lub mniejszym stopniu na nas wpływają. A przynajmniej na mnie... Kotowski nie ocenia bohaterów ich postępowania i podejmowanych decyzji. I ja również staram się tego nie robić. Ale, chyba po głębszym zastanowieniu, wzięłabym stronę Soni... Sami ocenicie kiedy przeczytacie.
Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Dialogi są dynamiczne i przejrzyste, a postacie wyraziste i prawdziwe. Można ich polubić, jak również szybko znienawidzić. Cała historia wciąga od pierwszej do ostatniej strony i choć w pewnym momencie zrozumiałam, o co chodzi, trwałam i czytałam z zainteresowaniem do końca. I przyznam, że ostatni rozdział nieco mnie zaskoczył. Ale i ucieszył.
Książka jak pisałam wciąga i jest typowym zabieraczem czasu, jak siądziesz, przestajesz, kiedy skończysz. A na koniec powiem, że niesie ze sobą proste... przesłanie...? Każdy człowiek jest tak samo dobry, jak i zły. Są chwile w życiu, które sprawiają, że posuwamy się do okropności teoretycznie nie do usprawiedliwienia. Czy można usprawiedliwić zło zemstą za wcześniej czynione zło? Przeczytacie i ocenicie sami.
Tak czy inaczej książkę polecam!
Bee

środa, 6 czerwca 2012

Dzień dobry

Witam
Becia z tej strony po raz pierwszy na nowym blogu. Mam nadzieję, że będę miała dość czasu i motywacji do regularnego pisania, bo przyznam, u mnie z tym różne...
Blog założyłam ze względu na jedną z moich pasji, jaką jest pisanie! i czytanie. Nałogowe wręcz.
Zacznę od tego, że jakiś czas temu udało mi się wydać książkę - Walcząc z Przeznaczeniem. Część z Was być może już czytała. Ci, do których moja książka jeszcze nie trafiła, powinni ją jak najszybciej przeczytać. :)
Dla zachęty i na dobry początek naszej wspólnej przygody podam kilka linków z recenzjami Walcząc z Przeznaczeniem. Zapraszam do czytania:

Walcząc z Przeznaczeniem - Radwan
Walcząc z Przeznaczeniem - Lubimy Czytać
http://recenzje-jadzka.blogspot.com/2012/04/walczac-z-przeznaczeniem-beata-biela.html
http://okiem-recenzenta.blog.onet.pl/233-Walczac-z-przeznaczeniem-B,2,ID450681920,DA2012-01-30,n
http://cudownyswiatksiazek3.blogspot.com/2011/11/beata-biela-walczac-z-przeznaczeniem.html
http://nakanapie.pl/books/727965/reviews/10212.walczac-z-przeznaczeniem

No to chyba wszystko co udało mi się znaleźć w sieci! Bardzo mnie cieszą przychylne opinie i co tu dużo mówić, liczę na więcej :)
Odezwę się wkrótce
Pozdrawiam
Bee