piątek, 8 czerwca 2012

Krzysztof Kotowski - NIEPAMIĘĆ

No to zaczynamy...


KRZYSZTOF KOTOWSTKI "NIEPAMIĘĆ"


To kolejna już książka pana Kotowskiego po którą sięgnęłam w swojej czytelniczej karierze i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że po raz kolejny nie żałuję.

Bohaterem jest Patryk, policjant, który przeżył próbę samobójczą i co tu dużo mówić, nie jest przyjaźnie nastawiony do świata. Poznajemy go w momencie, gdy prowadzi śledztwo w sprawie zaginięcia staruszki. I nie było by w tym nic niezwykłego, gdyby autorem Niepamięci nie był Krzysztof Kotowski... Historię opowiada nam duch. Mąż Anny, starszej pani, która pomaga Patrykowi w dojściu do prawdy, która okazuje się trudna do przyjęcia nie tylko dla Patryka, ale i chyba nawet czytelnika...
Nie będę opowiadać treści, bo według mnie to co napisałam w zupełności wystarczy. Opis na tylnej okładce jest dostatecznie dobry, by zachęcić czytelnika do sięgnięcia po tę, a nie inną lekturę. Natomiast co się tyczy moich wrażeń... Kotowskiego lubię i nie ukrywam tego. Podoba mi się jego styl i ta prosta niesamowitość jego opowieści. Wiadomo, że sięgając po książkę tego autora spotka nas na kartkach powieści coś niezwykłego i niemożliwego. Trudnego do pojęcia. Podobnie było tutaj. Bo jak to możliwe, że staruszka nie dość, że nie istnieje to jeszcze nieoczekiwanie młodnieje i podaje się za własną wnuczkę? Autor momentami może przesadził z niezwykłością pewnych zjawisk, ale równocześnie opowiada nam o ważnych i bolesnych rzeczach, które działy się w rzeczywistości i w większym lub mniejszym stopniu na nas wpływają. A przynajmniej na mnie... Kotowski nie ocenia bohaterów ich postępowania i podejmowanych decyzji. I ja również staram się tego nie robić. Ale, chyba po głębszym zastanowieniu, wzięłabym stronę Soni... Sami ocenicie kiedy przeczytacie.
Książka napisana jest prostym i przystępnym językiem. Dialogi są dynamiczne i przejrzyste, a postacie wyraziste i prawdziwe. Można ich polubić, jak również szybko znienawidzić. Cała historia wciąga od pierwszej do ostatniej strony i choć w pewnym momencie zrozumiałam, o co chodzi, trwałam i czytałam z zainteresowaniem do końca. I przyznam, że ostatni rozdział nieco mnie zaskoczył. Ale i ucieszył.
Książka jak pisałam wciąga i jest typowym zabieraczem czasu, jak siądziesz, przestajesz, kiedy skończysz. A na koniec powiem, że niesie ze sobą proste... przesłanie...? Każdy człowiek jest tak samo dobry, jak i zły. Są chwile w życiu, które sprawiają, że posuwamy się do okropności teoretycznie nie do usprawiedliwienia. Czy można usprawiedliwić zło zemstą za wcześniej czynione zło? Przeczytacie i ocenicie sami.
Tak czy inaczej książkę polecam!
Bee

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz